Kiedy byłam dzieckiem…
…świat wydawał się zawsze pełen słońca. Rzadko padał deszcz. Jeśli już, to tylko w czasie wiosny i lata, a po nim zawsze przychodziła tęcza i były ciepłe kałuże. Czasami był też śnieg. Wielkie, grube płatki wirowały za oknem. I sanki. Gruzełki śniegu mocno przyczepione do ubrania.
…świat wokół mnie był bardzo niebezpieczny i pełen niespodzianek. Wciąż słyszałam zakazy i nakazy. Chyba to spowodowało, że lubię odkrywać nieznane miejsca. Poznawać i doświadczać wszystkiego, co nowe i nieznane. Jestem otwarta i spontaniczna.
…spędzałam większość czasu w towarzystwie rówieśników na podwórku. Potem dzień dzielił się na część spędzaną w szkole i drugą na podwórku lub w domu - naszym lub sąsiadów, w dalszym ciągu wśród dzieci w podobnym wieku. Było nas – dzieci mnóstwo. Wiadomo, powojenne roczniki baby-boomu. Moja świadomość była więc tylko w niewielkim stopniu kształtowana przez dorosłych, bo wychowywaliśmy się w gromadzie, nawzajem przekazując sobie wiedzę i doświadczenia.
…nie potrafiłam się cieszyć. Nie umiałam znaleźć powodu do radości, a może nie zdawałam sobie sprawy, że radość istnieje. Może dlatego nie pamiętam, czy miałam zabawki?
…chociaż byłam szczęśliwym dzieckiem, wcale nie chcę być nim znowu. Pomimo różnych przeciwności losu i niekoniecznie „spełniania marzeń” wolę być tu i teraz.
…byłabym oczywiście uparta, nieposłuszna i chodząca swoimi drogami. Mając dzisiejszą wiedzę wiedziałbym, jak walczyć o SIEBIE!
Tak naprawdę nie chciałabym być znowu dzieckiem, gdyż bardzo lubię bawić się, wręcz jak dziecko, z moimi wnukami, ale tymi do lat 7-miu.Czasami myślę, że dobrze byłoby gdyby się czas dla nich zatrzymał i nadal byłyby ufne, szczere, prawdziwe i radosne!!!
…chciałabym, żeby było tak, jak dawniej. Właściwie nie chciałabym być współczesnym dzieckiem od urodzenia zaprogramowanym na karierę i realizację niespełnionych marzeń rodziców. Zrezygnowałabym ze wspaniałych elektronicznych zabawek i zamieniłabym je na pluszowego misia i szmacianą lalę.
…byłabym dzieckiem radosnym, pazernym na świat i ludzi, cieszącym się z każdego kwiatka i uśmiechu bliźniego. Przecież na szczęśliwe dzieciństwo nigdy nie jest za późno, jak zwykł mawiać mój ulubiony swego czasu aktor Jan Nowicki.
…wtedy gdy odpowiadam za innych i muszę podejmować decyzje, od których zależą inni wraz z odpowiedzialnością).
- 1 of 2
- następna ›

























