Szewc leży w chacie
Znowu zbudowali na Rynku kramy. Ciekawe z jakiej okazji, co też tam będzie. Najłatwiej się domyśleć jeżeli jest to związane ze świętami lub targami cepeliowskimi i to właśnie była taka okazja. Cepelia a więc koronczarki, malowanie pisanek, kowalstwo, ktoś z magistratu dorzucił: „a może jeszcze buty, czerwone sznurowane do ludowych tańców”. „Może więc chata i warsztat szewski a w nim szewc”. Któryś z młodszych urzędników powiedział: „Ale tak już było, może inaczej?”. „Czyli jak?” – spytano, „Na przykład szewc leży w chacie pijany”. W końcu nie bez kozery mówi się o szewskim poniedziałku. „Ale przecież nie możemy w ten sposób promować pijaństwa” – zaprotestował inny z radnych. „To może potraktujmy to jako ilustrację ludowych zwyczajów?” – dodano. „To niemożliwe lud i tradycja to świętość ” – uciął kierownik. „To niech będzie śpiący szewc, tak jak była śpiąca królewna” – i na tym stanęło.
Zawód szewca zanika we współczesnych czasach. Jest taki cudowny skansen pod Nowym Sączem, gdzie znajdują się różne dziewiętnastowieczne chałupy i nawet piękny dworek, i nawet stary, drewniany kościółek. To jest osiedle Falkowa, znajdujące się w paśmie Beskidu Sądeckiego, w maju otoczone welonem zieleni i kwitnącymi sadami. Wśród różnych chat, które tam można zobaczyć, oglądałam bardzo biedną chatynkę szewca, gdzie były tylko malutkie dwie izby, druga była warsztatem, a maleńka ścianka tworzyła jakby zagrodę, w której był drób i koza. Chata była kurna - w sieni piec i właśnie kury i koza, no szewc był tak biedny, że nie miał nawet krowy. W jednej izbie drewniane łóżko z siennikiem, na którym spał, być może nawet z żoną, a dzieci już na słomie, na podłodze. Przed chatą, której dach był pokryty strzechą, rosło drzewo czereśniowe i był płotek pleciony z wikliny. Otoczenie tej wsi było w zielonej, wiosennej oprawie, która swoim naturalnym pięknem łagodziła nieco straszną wymowę nędzy ludzkiej. Być może szewc śpiąc po wypiciu alkoholu, nie marzył o lepszym życiu, bo przecież go nie znał.
Szewc leży w chacie i rozmyśla o tym, co też będzie robił, gdy tylko pozbędzie się tego potwornego kaca. Zobaczył we śnie, z którego niestety wyrwał go ból głowy, że uczestniczy w konkursie na najpiękniejsze damskie sandałki. Gdy jednak usiłował w swojej skołatanej głowie stworzyć ich obraz, to co i rusz rwały mu się rzemyki, a konstrukcja sandałków ulegała zniszczeniu. Wciąż ponawiane próby nie przynosiły pożądanych efektów. Zniechęcony postanowił, ze nie będzie sobie zawracał głowy konkursami tylko wróci do warsztatu i naprawi te buty Józkowi, który czeka na nie od miesiąca i grozi, że już nigdy nie dostanie w jego sklepie „na zeszyt” żadnego alkoholu.
Szewc leży w chacie,
bo wczoraj, przy herbacie,
do ciasta mu dodali
w wódce moczonych bakalii
Szewc chrapie na kanapie,
chata się trzęsie i trzeszczy,
szewcowa po kątach się chowa,
a jak już wyjdzie, to wrzeszczy
Szewc leży sobie w chacie,
tę chatę ma po tacie
Przepije ją pewnie wkrótce,
Bo szewcy tak mają po wódce.

























