Guido

Kraina geograficzna Śląsk, zawsze kojarzyła mi się z regionem brudnego miasta, zanieczyszczonego powietrza, zamożnością rodzin górniczych, pracujących mężów i niepracujących żon- „kobity jak piec”, mąż jak” przecinek”. Nigdy nie zastanawiałam się jakie życie tętni pod ziemią, mając jedynie świadomość, że górnik wyjeżdża na wierch, po szychcie umorusany i zmęczony.

Możliwość zwiedzania podziemi kopalni Guido na poziomach stosunkowo płytkich, bo 170 i 320 metrów pod ziemią uświadomiła mi w jakich nieludzkich warunkach pracują ludzie, chociaż zabezpieczani środkami bhp, to jednak bez jakiejkolwiek gwarancji, że zjazd pod ziemię zakończy się powrotem pod nieboskłon.

Przewodnik, miły człowiek, zapewne górniczy emeryt, były pracownik nadzoru-górniczą gwarą opowiedział grupie o systemie pracy pod ziemią, ewolucyjnych zmianami technik urobku węgla, udoskonalaniu usprzętowienia, urządzeń sygnalizacyjnych itp.

Najbardziej przygnębiającymi dla mnie były opowieści o losach zwierząt i ludzi zniewolonych do pracy pod ziemią. Można powiedzieć, że najlitościwszy los spotykał kanarki, które w krótkich odstępach czasu po zetknięciu się z metanem ginęły.

Wobec koni nie było żadnej humanitarnej alternatywy.

Konie sprowadzane z Irlandii, o grubej kości, masywnym ciele przystosowane z natury do ciężkiej pracy sprowadzane były do podziemi w bardzo stresujących warunkach. Wiązane były linami i w pozycji pionowej, z zawiązanym pyskiem spuszczane były pojedynczo w dół. Transport taki trwał ok. cztery godziny.

Adaptacja do ciemności polegała na zawiązywaniu oczu konia na okres ok. 4-ch tygodni. Do roku czasu koń siłą rzeczy ślepł, a jego poruszanie się po „zakładzie pracy” odbywało się wyłącznie w towarzystwie człowieka.

Po kilku latach powrót na powierzchnię możliwy był wyłącznie częściach stanowiących porcje żywnościowe dla lisów.

Były lata w których na podstawie rozkazu Ministra Obrony Narodowej zapewniano wykonanie planu dostaw węgla na potrzeby wojska przymusowymi poborami do odbycia pracy w kopalni w ramach służby zastępczej.

Było to koszmarne zniewolenie człowieka.

W podziemiach zwiedzanej kopalni urządzono wystawę upamiętniającą powyższe fakty.

Szczególnie wzruszającym dokumentem jest wiersz autorstwa Franciszka Jerzego Stefaniuka, poświęcony Żołnierzom-Górnikom, który zamieszczam poniżej.

O warunkach pracy napisał własnoręcznie zniewolony do batalionu pracy p. Jerzy Muszer, co również załączam do niniejszej informacji z pobytu w kopalni

Zachęcam do chwili refleksji !!